zapiewajmy

wieczornica21

Słowo Boże, które słyszymy na mszy św. sprawowanej w noc Bożego Narodzenia, przypomina nam przede wszystkim o narodzeniu Jezusa Chrystusa w Betlejem, które nastąpiło podczas pierwszego spisu ludności, jaki Cezar August zarządził w całym państwie (por. Łk 2,1-3).

Ponieważ Józef pochodził z domu i rodu Dawida, udał się z poślubioną sobie Maryją do Betlejem, aby tam dać się zapisać (por. Łk 2,4-5). „Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,6-7). Jakkolwiek pojawienie się w Betlejem brzemiennej Maryi nie wzbudziło żadnego zainteresowania wśród mieszkańców tego miasta, to jednak Bóg znalazł sposób, aby o fakcie narodzenia swego Syna powiadomić prostych pasterzy, którzy w tej samej okolicy paśli swe trzody. To oni mieli stać się pierwszymi świadkami największego wydarzenia w dziejach świata (por. Łk 2,8-11). Anioł Pański polecił im udać się do Betlejem, aby oddać pokłon Dziecięciu, które owinięte w pieluszki zostało położone w żłobie (por. Łk 2,12). Jakby na potwierdzenie słów anioła, ukazały się pasterzom zastępy niebieskie, które wielbiły Boga słowami: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał” (Łk 2,14).

 

            Narodzony w Betlejem Zbawiciel świata wypełnił zapowiedź proroka Izajasza, który w obrazie światłości rozpraszającej ciemności ludzkich grzechów (por. Iz 9,1) bardzo dokładnie przedstawił zasadniczy cel Bożego Narodzenia. Jezus Chrystus przyszedł na świat w ludzkim ciele, abyśmy nie musieli pozostawać w ciemności naszych grzechów. W tym upatrujemy główny powód naszej radości, gdyż każdy grzech umniejsza, a niejednokrotnie nawet zabiera całkowicie radość serca. Grzech jest prawdziwym jarzmem, które nakłada na nas zły duch, ilekroć ulegamy jego pokusom. Jezus narodził się w Betlejem, aby ostatecznie złamać to ciężkie jarzmo i stać się dla ludzi prawdziwym obrońcą, prowadzącym bezpiecznie wszystkich do trwałego szczęścia (por. Iz 9,2-3). Izajasz nazwał Go imieniem: „Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju” (Iz 9,5b). Tymi określeniami zwrócił nam uwagę na to, że w Jezusie Chrystusie możemy odnaleźć doskonałego doradcę we wszystkich sprawach, które przychodzi nam podejmować w ziemskim życiu; wraz z Nim otrzymujemy nadprzyrodzoną moc, pozwalającą skutecznie pokonać wroga naszej duszy i z radością wypełnić powierzone nam zadanie; w Nim odnajdujemy jedyną drogę prowadzącą nas do Ojca; On jest też źródłem pokoju, którego tak bardzo jest spragnione ludzkie serce.

            Izajasz zaznaczył, że wielkie będzie panowanie Nowonarodzonego Zbawiciela, a sprawi to zazdrosna miłość Pana Zastępów (por. Iz 9,6). Bóg ma upodobanie w każdym człowieku, dlatego wszyscy zostaliśmy objęci zbawczym dziełem Jego Syna. Jak zaznaczył św. Paweł, „ukazała się bowiem łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom” (Tt 2,11). Nie oznacza to jednak, że zbawienie docierające do wszystkich zakątków świata, u wszystkich ludzi przynosi zbawienne owoce; tak się dzieje tylko u tych, którzy – jak poucza nas św. Paweł – wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych, rozumnie, sprawiedliwie i pobożnie żyją na tym świecie, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały naszego Pana, Jezusa Chrystusa (por. Tt 2,12-13). Taki sposób życia na tym świecie jest możliwy dla każdego człowieka, ponieważ Jezus Chrystus „wydał samego siebie za nas, aby odkupić nas od wszelkiej nieprawości i oczyścić lud wybrany sobie na własność, gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków” (Tt 2,14). Na mocy Jego zbawczej męki i śmierci krzyżowej wszyscy zostaliśmy wykupieni z niewoli złego ducha, dlatego staliśmy się Bożą własnością. Nie zostaliśmy jednak przez Boga ubezwłasnowolnieni, stąd też Jezus Chrystus oczekuje naszego przyzwolenia na Jego zbawcze działanie.

            Warto się zatem zastanowić, czy Uroczystość Bożego Narodzenia nie zatrzymuje nas na poziomie emocjonalnych przeżyć, wiążących się z choinką czy oglądaniem betlejemskiej szopki w naszych kościołach. Ona wzywa nas bowiem do refleksji nad naszą otwartością na zbawcze działanie Jezusa Chrystusa, który nieustannie rodzi się dla nas i pragnie przychodzić do naszych serc podczas każdej Eucharystii – nie tylko w wielkie święta. On puka nieustannie do naszych drzwi i chce wejść jako gospodarz do swojej własności, którą jest nasze życie. Życzę wszystkim nieustannej otwartości na Jego przyjście. Niech Jezus nie będzie w naszym życiu tylko Gościem, ale stałym Domownikiem; więcej – Panem naszej codzienności.

ks Jan Mikulski