koronawirus2

terminarz

Mecz z drużyną Dunajca Konary był z tych tzw. o pietruszkę, ponieważ drużyna z Niedomic już wcześniej zapewniła sobie awans do wyższej klasy rozgrywkowej lecz podczas niego miało dla nas miejsce ważne wydarzenie, a było nim zakończenie przygody z piłką naszego wieloletniego stopera i kapitana Roberta Gnieckiego, który z naszą drużyną był związany przez 25 lat, od trampkarzy aż po drużynę seniorską.

            Od początku meczu nasi zawodnicy narzucili przyjezdnym swoje tempo gry i raz po raz stwarzali sobie groźne sytuację podbramkowe. Pierwszą zmarnował Tomek Zahora, uderzając koło słupka po „przytomnym” podaniu od Mateusza Spindy. Pech nie opuścił naszego napastnika także w dwóch kolejnych sytuacjach gdyż dwa razy ostemplował słupek bramki gości, na szczęście przy drugiej sytuacji na tzw. „dobitkę” poszedł Mateusz Spinda

i wpakował piłkę do bramki gości. Objęliśmy wiec zasłużone prowadzenie 1-0.

            Unia nie zwalniała tempa i dążyła do strzelenia kolejnych bramek, co udało się jej zrealizować po ładnej wrzutce Bartka Wojcieszka w pole karne, gdzie najwyżej do piłki wyskoczył Tomek Zahora i wpakował piłkę głową pod poprzeczkę, 2-0. Goście nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w pierwszej połowie meczu lecz niespodziewanie po błędzie naszych obrońców napastnik gości pokonał naszego bramkarza i ze spokojnego prowadzenia zrobiło się już tylko 2-1. Sytuacje uspokoił nieco Tomek Zahora strzelając gola na 3-1, kierując piłkę do siatki pod brzuchem bramkarza. Po tym golu nasi zawodnicy ustawili szpaler dla schodzącego z boiska Roberta Gnieckiego i przekazali mu upominki m.in. pamiątkową koszulkę - podziękowania dla trójki sędziowskiej za umożliwienie wykonania takiego gestu pod koniec pierwszej części gry. Ostatnie kilka minut pierwszej połowy nie przyniosło nam już żadnych bramek i zakończyła się ona wynikiem 3-1 dla Unii Niedomice.

            W przerwie meczu nasz trener dokonał roszad w składzie wpuszczając zawodników mniej grających w tym sezonie. Druga odsłona meczu nie była już tak dobra w naszym wykonaniu, było widać dużo większe zaangażowanie u naszych rywali, którzy po bardzo ambitnej grze wykorzystali nasze błędy - których popełnialiśmy mnóstwo - i doprowadzili do zasłużonego z przebiegu drugiej połowy wyrównania 3-3.

            Najdogodniejsze sytuacje do strzelenia gola mieli Mateusz Spinda i Dominik Załęski lecz nie potrafili pokonać bramkarza gości i po bezbarwnej w naszym wykonaniu drugiej połowie mecz zakończył się wynikiem 3-3.

            DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM KIBICOM ZA PRZYBYCIE I DOPING NA STADIONIE ORAZ ZAPRASZAMY NA MECZE W LIDZE OKRĘGOWEJ W IMIENIU ZARZĄDU I ZAWODNIKÓW.

____________________________

Tomasz "Bażant" Zahora