silver nades

jesien

ImageW świąteczne, czwartkowe popołudnie nasi zawodnicy wybrali się do Radłowa na mecz w ramach ostatniej kolejki rundy jesiennej tarnowskiej VI ligi. Drużyna Radłovii była tak trudnym do ocenienia przeciwnikiem, tak nieprzewidywalnym, że trudno było kusić się o jakieś scenariusze meczu a tym bardziej jego wynik. Wszak w poprzedzającej nasz mecz kolejce Radłovia potrafiła wygrać na wyjeździe z Zorzą Zaczarnie co uznać należało za sensacje ale tydzień wcześniej nie potrafiła pokonać LKS Gnojnik mało tego mecz ten nawet przegrała.

Tym samym wielką niewiadomą była ich aktualna dyspozycja. Mecz rozpoczął się idealnie dla gospodarzy gdyż już w 5 minucie straciliśmy bramkę. Nasi zawodnicy zabrali się do pracy i mimo wielu okazji do zdobycia bramki nie udawało im się to a wynik meczu tak bardzo dla nas niekorzystny utrzymywał się przez bardzo długi czas. O tym, że grać należy dopóki piłka w grze mówił pewien wybitny polski szkoleniowiec. Nie zapomnieli również o tych słowach piłkarze. Dokładnie w 6 minucie doliczonego czasu gry Tomek "Bażant" Zahora strzelił wyrównującą bramkę. Trud został nagrodzony lecz niedosyt pozostał.
Po 15 kolejkach zajmujemy 12 miejsce w tabeli z dorobkiem 18 punktów i bilansem bramek 26-29. Zanotowaliśmy 5 zwycięstw, 3 remisy i aż 7 porażek.
Runda jesienna wedle opinii nie tylko mojej pozostawiła pewien niedosyt. Spośród wszystkich zdobytych punktów wydaje się, że kilka więcej było do zdobycia ale z różnych powodów się ta sztuka nie udałą. Drużyna boryka się z pewnymi problemami ale miejmy nadzieję, że przerwa zimowa wpłynie pozytywnie na sytuację i na wiosnę już bez problemów powalczymy o jak najlepsze miejsce.

 

 

Plaster