silver nades

jesien

Image Typowo jesienna aura z deszczem i chłodem a dodatkowo uroczystości poświęcenia wyremontowanej kapliczki i nabożeństwo różańcowe odbywające się o tej samej porze sprawiły, że w niedzielę o godzinie 15:00 na stadionie w Niedomicach frekwencja była dosyć niska. Lider tabeli klasy okręgowej Rylovia Rylowa zjawił się z czarnoskórym zawodnikiem, znanym  z występów min. w Stali Rzeszów, Kmicie Zabierzów, Orle Dębno czy Unii Tarnów -   Albertem Assehem.

Samo spotkanie śmielej rozpoczęli goście, którzy kilkukrotnie groźnie atakowali. Nasi zawodnicy próbowali konstruować ataki pozycyjne ale brak pauzującego za 4 żółte kartki grającego trenera i tym samym reżysera gry – Grzegorza Trytki był nadto widoczny. Gdy sytuacja na boisku się stabilizowała a gra wyrównywała, goście przeprowadzili akcję, w której rozmontowali naszą nieco uśpioną linię obrony i zdobyli gola otwierającego wynik spotkania. Strata bramki podziałała jak zimny prysznic na naszych zawodników. Na bramkę Rylovii sunęły atak za atakiem i gdyby tylko trochę więcej zimnej krwi zachowywali pod bramką gości nasi napastnicy moglibyśmy prowadzić kilkoma bramkami. Stara maksyma głosi: ...co się odwlecze to nie uciecze. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wyrównującą bramkę po ładnym strzale głową zdobył Tomek Zahora. Nie upłynęło więcej niż 5 minut i Unia prowadziłą 2:1. Pojedynek biegowy do bezpańskiej piłki wygrał nieoceniony Dominik Załęski, dośrodkował w pole karne gdzie mimo asysty obrońcy znowu głową piłkę do siatki Rylovii skierował Tomek „Bażant” Zahora. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza odsłona spotkania.
Po przerwie goście ruszyli do odrabiania strat. Ich ataki były jednak rozbijane w okolicach pola karnego przez naszych obrońców. Po kilku może kilkunastu minutach podobnie jak w pierwszej części meczu sytuacja na boisku się wyrównywała. Wtedy to niejako „z kapelusza” sędzia podyktował dla drużyny z Rylowej jedenastkę po rzekomym faulu, którego nawet kibice gości nie widzieli. Do karnego podszedł Albert Asseh i ku radości kibiców Unii nie trafił w bramkę. Całe to zdarzenie podrażniło naszych piłkarzy. W przeciągu najbliższych kilkunastu minut powinniśmy byli strzelić dwie bramki gdyż stuprocentowe okazję zmarnowali kolejno Rafał Tomaszewski i Dominik Załęski.
Goście próbowali zmienić rezultat spotkania ale ich ataki były nieporadne. Jak na lidera „okręgówki” słabo spisywała się linia obrony Rylovii popełniająca dosyć dużo prostych błędów. Po kolejnym błędzie obrońców drużyny gości piłkę do siatki ponownie skierował Tomek Zahora ustalając wynik spotkania na 3:1 dla Unii. Zdobywając tę bramkę „Bażant” ustrzelił w tym meczu hattricka może nie klasycznego ale jakże ważnego dla wyniku pojedynku. Pod koniec spotkania dzięki kilku niesamowitym interwencjom naszego golkipera udało się nie stracić bramki, która mogłaby wprowadzić niepotrzebną nerwówkę w doliczonym czasie gry. Tym samym niewiarygodne stało się możliwe, stało się faktem. Pokonaliśmy lidera! Cała drużyna zasługuję na ogromne pochwały. Wszyscy zagrali wczoraj bardzo dobre zawody. Nie było słabego punktu w naszych szeregach. Gdybyśmy tylko mieli odrobinę zimnej krwi, wygrana mogła być bardziej okazała. Nie ma co narzekać. Wynik poszedł w świat i będzie budzić respekt.
Po 11 kolejkach umocniliśmy się na 5 miejscu w tabeli z dorobkiem 19 punktów i bilansem bramkowym 26-19.
W najbliższą niedzielę 18 października czeka nas wyjazd na mecz do Ciężkowic gdzie o 15:00 zmierzymy się z tamtejszą Ciężkowianką. Drużyna naszego najbliższego rywala straciła w ostatniej kolejce punkty w Czchowie ulegając Piastowi 4:2 a wcześniej nie potrafiła wygrać u siebie z ostatnią drużyną „okręgówki” Łukovią Łukowa. Miejmy nadzieję, że i nasza drużyna wykorzysta regres formy przeciwnika i przywiezie punkty z Ciężkowic.

 

 

Artykuł przygotował : Plaster