zdjecia lotnicze

mecz00

Klęska Polski we wrześniu 1939 roku otworzyła w historii fabryki w Niedomicach nowy okres. W wyniku działań wojennych, produkcja zo­stała przerwana 6 września, a cały personel techniczny otrzymał pisemny rozkaz ewakuacji. Nie poinformowano o tym załogi, która została zasko­czona tą decyzją, dowiadując się o niej dopiero po przerwaniu pracy. Kolumna ewakuacyjna składała się z samochodu osobowego', jednego autobusu oraz samochodu ciężarowego z beczkami i benzyną, który ciąg­nął, niesprawne zresztą, działo przeciwlotnicze. Jadący autobusem pra­cownicy fabryki w Zamościu zrezygnowali z dalszej ewakuacji, wracając do miejsc zamieszkania, natomiast kierownictwo 17 września przekroczyło granicę polsko-rumuńską. Tymczasem fabrykę w Niedomicach objęła wojskowa administracja niemiecka. Fabryka była dla Niemców tym bardziej cenna, że zastali ją w stanie nadającym się do podjęcia produkcji. Kompletowanie załogi i in­ne sprawy organizacyjne spowodowały, że produkcja pod zarządem nie­mieckim rozpoczęła się dopiero w styczniu 1940 roku. Polskim robotnikom praca w fabryce dawała nie tylko zarobek i możliwość przetrwania trud­nych lat okupacji, ale zabezpieczała ich także przed wywiezieniem na przymusowe roboty do Niemiec.Niemcy nadali fabryce nazwę: „Cellulose und Yiskosewerke in Niedo-mice", podporządkowując ją organizacyjnie „Werke des Generalgouver-nements A.G." W 1941 roku fabryka w Niedomicach zatrudniała 248 pra­cowników, ale liczba ich wzrosła do 750 w 1943 roku. Polska załoga sto­sowała od początku okupacji bierny opór i często dokonywała aktów sa­botażu, by osłabiać siłę hitlerowskiej armii. Najczęściej stosowanym spo­sobem przerywania produkcji było zapowietrzanie rurociągów doprowa­dzających wodę do fabryki. Zdarzały się też „przypadki" przepalenia silników elektrycznych. Uszkodzenie wykładziny kwasoodpornej w warnikach spowodowało przerwanie produkcji na okres kilku miesięcy. Jak wspomina Józef Rybak, uszkadzane były też turbiny, rębalnia, piece pi­rytowe, podstacja elektryczna, pompy podające masę na maszynę itp.W 1944 roku na bocznicy kolejowej członkowie Ruchu Oporu we współdziałaniu z J. Rybakiem, który pracował jako maszynista kolejowy w fabryce, rozładowali wagony niemieckie z urządzeniami przeznaczo­nymi do wywiezienia z Niedomic. Załadowano je na przygotowane uprzed­nio furmanki, a następnie ukryto przed Niemcami.Na terenie Niedomic działał oddział AK dowodzony przez Jana Ptasz­nika, który zginął w potyczce z Niemcami w 1944 roku. Wśród załogi fa­bryki udało się Niemcom zdobyć kilku konfidentów. Zdekonspirowani przez Ruch Oporu dwaj z nich zostali z wyroku sądu podziemnego roz­strzelani przez partyzantów.Nie wszystkie akty sabotażu były przemyślane. Długoletni pracownik fabryki, mistrz Marian Zając wspomina o uszkodzeniu węży z gazem przez nieznanego sprawcę w warsztacie remontowym, co groziło wybu­chem pożaru i eksplozją znajdujących się tam butli z tlenem i acetyle­nem. M. Zając z narażeniem życia zlokalizował pożar i tym samym ura­tował życie kilku znajdującym się obok robotnikom. Każdy akt sabotażu wykryty przez Niemców groził polskim pracownikom surowymi konsek­wencjami, np. Józefa Kołodzieja zatrudnionego w kotłowni Niemcy za­strzelili za posiadanie radia.Jesienią 1944 roku sytuacja w fabryce stawała się coraz bardziej na­pięta i niebezpieczna dla pracowników. Wielu z nich ukrywało się i nie przychodziło do pracy, co jeszcze bardziej prowokowało Niemców. Ruch Oporu w specjalnych ulotkach wzywał wszystkich robotników, by nie opuszczali stanowisk pracy.Poczynając od sierpnia 1944 roku, produkcja w fabryce została wstrzy­mana i nastąpił demontaż maszyn i urządzeń, które wrywożono na Dolny Śląsk. W grudniu 1944 roku wszystkie obiekty fabryczne zostały zamino­wane i przygotowane do wysadzenia, które było planowane na 16 stycznia 1945 roku. Ładunki trotylu ważące łącznie około 8 ton zostały podłączone do kabla, który przebiegał obok cmentarza wojskowego. Członkowie Ruchu Oporu zlokalizowali jednak i przecięli kabel, co zmusiło Niemców do bezpośredniego wysadzania poszczególnych obiektów.Nastąpiło to 15 stycznia. Od zniszczenia ocalały jedynie budynek admi­nistracyjny i magazyn. Pozostały obiekty fabryczne legły w gruzach. „Po opadnięciu kurzu i piachu ujrzeliśmy na miejscu, gdzie niedawno stała warzelnia, zwały żelaza i betonu, spośród których wystawały pękate brzu­chy pogiętych żałośnie warników" - wspominał o tamtym dniu naoczny świadek wydarzeń.17 stycznia 1945 roku wieczorem do Niedomic wkroczyli pierwsi żoł­nierze Armii Radzieckiej. W tych najtrudniejszych dla fabryki dniach okazało się, że wprawdzie Niemcy wywieźli maszyny, zburzyli budynki, ale nie byli w stanie zniszczyć tego, co było najcenniej­sze: przywiązania robotników do swojego zakładu pracy, ich zapału i prze­konania, że fabryka będzie odbudowana.